Nie mogłam tego wytrzymać. Obudziłam się ze zduszonym krzykiem. Bardzo bolała mnie głowa i prawie zemdlałam ale trzymałam się. Wyszłam z jaskini i pobiegłam nad jezioro. Wpatrywałam się w taflę wody. Łza spłynęła mi po policzku i wpadła do wody po czym rozmazała moje odbicie. Potem się ustabilizowało i zobaczyłam Tsume. Odwróciłam się.
-Co-co tu robisz? -Spytałam
-No wiesz... Nie mogłem zasnąć... A ty? -Odparł
-Emm.. Mogę ci się zwierzyć? -Spytałam zaniepokojona
-Oczywiście -Uśmiechnął się
-Bo ja mam sny... Albo prorocze... Albo teraźniejsze... Nie wiem dokładnie... Bo na przykład dziś, właśnie przed chwilą, basior który powalił mnie w lesie , torturował mnie w snach! -Odpowiedziałam na jednym wydechu. -Nie mam pojęcia jak?! I coraz bardziej cierpię na tych snach. Zawsze krzyczę. No przynajmniej najczęściej...
Spojrzałam na niego i znowu popatrzałam na wodę. Ulżyło mi że komuś o tym powiedziałam...
<Tsume?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz