poniedziałek, 25 marca 2013

Od Omegi - CD historii Dereka

Youka wpuściła do jaskini jakiegoś wilka. Jak się potem okazało, byt to Derek. Chyba przypadkiem urwał "parawan". Spojrzeliśmy na siebie nawzajem. Przywitaliśmy się i basior nam pogratulował.
-Jak się nazywają?-spytał wskazując na nasze szczeniaki.
-No właśnie, jak?-zapytałam z uśmiechem Lucasa.
-Ja tą mniejszą nazwałbym Fressia. Podoba mi się to imię.
-Dobrze. Tą białą nazwijmy Alyssa. Szwagierka mojej siostry ma tak na imię. A wiesz, muszę cię przedstawić mojej rodzinie. Jeszcze nie miałam okazji. Maluchy oczywiście też. Tak więc to Fressia, a to Alyssa-powiedziałam do Dereka.
-Ładne imiona.
-Dziękujemy.
Rozmowa jakoś się nie kleiła, więc zażartowałam:
-Patrz jak Aly się a ciebie patrzy. Spodobałeś się jej.
Razem z Lucasem zaśmialiśmy się, ale basior nie był chyba chętny do żartów.
-Co ci się stało w łokieć?-zapytał Lucas.
-Jakiś wilk mnie pier..uderzył-powiedział pewnie przypominając sobie o obecności szczeniaków.
-Boli?
-Trochę.. Da się wytrzymać.
W tym momencie do jaskini weszła Youka.
-Możecie już wracać do siebie. Omega dobrze zniosła poród. Jeszcze raz gratulacje - uśmiechnęła się. Lucas pomógł mi wstać, wzięliśmy szczeniaki na grzbiet i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Alyssa zaczęła płakać ciągle patrząc na Dereka.
-Kochanie, idziemy-szepnęłam jej do uszka.
Medyczka zaczęła już opatrywać rannego basiora, a moja córka wciąż tam kierowała swój wzrok. Może tak poruszył ją widok krwi? A może naprawdę Derek jej się spodobał? Ta myśl wydała mi się absurdalna więc natychmiast odsunęłam ją. Podeszłam z małą waderą do basiora i poprosiłam by ją przytulił. Chyba ie było na miejscu żeby marudził więc gdy tylko Youka go opatrzyła pogłaskał Aly po głowie, a jej po policzku spłynęła ostatnia łza. Dziwne... Nagle przestała płakać.

< Derek?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz