Rano usłyszałam o wojnie,jednakże nie poszłam walczyć.Niby po co miałabym walczyć dla Nirvany...No i taty...Siedziałam w jaskini.Słyszałam piski i odgłosy walki dobiegające z zewnątrz. Jednak nic sobie z tego nie robiłam,nadal nie widziałam potrzeby,aby walczyć.Nawet jeśli WKP pokonają WSK tak jak mama
mogę dołączy do nich.W pewnym momencie do jaskini przybiegł zmęczony i podrapany Matt.
-Rache!Co ty do *holery tu robisz?! - był bardzo wkurzony.
-Leżę sobie. - powiedziałam tak spokojnie jak gdyby nigdy nic,z tonem jakiejś damy.
-Leżysz sobie?!Leżysz sobie?!My tam walczymy,giniemy,a ty sobie leżysz?!
-Tak.A co mam robić? - dalej mówiłam strasznie spokojnie z dziwnym tonem.
-Ja *ier*ole!Masz natychmiast iść walczyć!
-Nie widzę potrzeby. - wstałam sobie i dalej byłam bardzo spokojna.
-Nie widzisz potrzeby?!
-Tak.
Matt o mało nie wybuchł ze złości,jednak po nie długim czasie stał się spokojny.
-Rache... - podszedł do mnie i objął mnie. - Dlaczego nie chcesz iść...?
-Niby po co mam walczyć dl Nirvany? - trochę podniosłam głos.
-Eee...To...To nie walcz dla nich,tylko dla mnie. - uśmiechnął się.
-Dla ciebie... - spojrzałam na niego. - Dobrze...
Poszliśmy razem na pole bitwy.Walczyliśmy długo,czasem w tłumie widziałam mamę,patrzał na mnie trochę wrogo.Zapewne była wkurzona,że pomagam WSK,ale nie jestem już małym dzieckiem i nie muszę jej słuchać.
~~Po długim czasie bitwy~~
Wszyscy byliśmy wykończeni,ale walczyliśmy dalej z resztką sił.Ja nigdy sienie poddam,tak samo jak mój partner.Nagle Nirvana zażądała chwilę uwagi.Po rozmowie z alfą WKP oddała nasze tereny im.Ona zwyczajnie się poddała.Powiedziała byśmy poszli za nią.Warknęłam jeszcze na jednego basiora z WKP i poszłam.
-Matt... - zaczęłam cicho.
-Tak?
-Bo moja mama należy do WKP...
-Co?! - powiedział głośno.
-Ciii...Nikt nie może wiedzieć,ale ty jesteś moim partnerem i nie będę nic ukrywać.Mam jej przekazywać różne wieści o WSK...
-Co?Chyba tego nie zrobisz?
-Ja...Ja bym to chętnie zrobiła Nirvanie...Ale nie chce zdradzić watahy...Co mam robić?
<Matt?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz