-Hm... Może nad wodospad?-zaproponowałem.
-Okej-już miała iść, ale powstrzymałem ją łapą. -Czekaj... -wezwałem feniksa- Panie przodem-uśmiechnąłem się. -Nie no, co ty?-uśmiechnęła się, ale weszła na feniksa, którego ja w tym czasie trzymałem za skrzydło by uspokoić jego moc. Siadłem za nią i polecieliśmy. -I co? Fajnie?-spytałem gdy przelatywaliśmy nad polanką w środku lasu. -Wspaniale-odpowiedziała. Polecieliśmy prosto nad...a raczej na wodospad. Gdy Chloe zobaczyła, że lecimy dalej, spytała: -Czemu nie lądujesz? -Lecimy dalej. -Znaczy? -Zobaczysz... Gdy byliśmy na miejscu, odwołałem feniksa i skoczyłem z wodospadu. W powietrzu zrobiłem śrubę i obrót a po chwili z pluskiem wylądowałem w wodzie. Spojrzałem na Chloe stojącą na górze. Wydawała się przestraszona. -Spokojnie! Złapię Cię!-krzyknąłem i rozłożyłem łapy. -Muszę?-spytała pełna niepewności. -Nie, ale długo Ci zajmie dojście do mnie...-zrobiłem proszącą minkę. << Chloe, skoczysz?>> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz