Siedziałam zapłakana w jaskini. Jak ona mogła zaproponować mu coś takiego do cholery!? Co gorsza - Jak on mógł się na to zgodzić!? Moje łzy spływały mi po policzkach.
- Nie płacz... - powiedział czule, po czym namiętnie mnie pocałował. Ja tylko chwyciłam go jedną łapą za tył głowy i przyciągnęłam bliżej. W jednej chwili przestało mi się chcieć płakać.
- Ichida?.... - powiedziałam patrząc w jego oczka ^^
- Tak? - spytał z uśmiechem, a ja przyłożyłam uszy do jego ucha.
- Kocham Cię! - szepnęłam, a on pocałował mnie w szyję.
- Ja również Cię kocham. - oparłam się o poduszkę tak, że już prawię leżałam, a Ichida nachylił się nade mną i zaczęliśmy się namiętnie lecz z czułością całować (TYLKO całować!). Byłam taka HAPPY (!!!), że wreszcie mogłam mu to powiedzieć! Nie wiem jakby to było, gdybym wtedy nie przyjęła go do watahy. Gdyby nie ten upał i przegrzanie organizmu mogłabym nigdy się tak do niego nie zbliżyć. Teraz wiem, że kocham jego...
- U... To ja nie przeszkadzam. - usłyszałam głos Nirvany. Miałam ochotę ją opier*niczyć z góry na dół za to, że proponowała Ichidzie "pomoc". Jednak się powstrzymałam.
- Ale to fajnie wiedzieć, że nareszcie mam kogoś, kogo mogę pokochać. - powiedziałam.
<Ichida?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz