Nie mogę w to uwierzyć... Wataha, która nas zaatakowała nareszcie dała sobie spokój, zrozumiała, że Dragon nie jest na "sprzedaż" i odchodzi, a właściwie odeszła! Teraz pozostało tylko ogarnięcie tego chaosu.
~Po jakimś czasie...~
W końcu ogarnęliśmy las ze ciał martwych wilków. Trwało to dosyć długo, bo było już ciemno i świetliki zaczęły wylatywać z swoich kryjówek. Nim spostrzegłem na (byłym) polu bitwy zostałem tylko ja, Skayres i Dragon, ale wadera szybko wpuściła go do medalionu. Wypuściłem powietrze z płuc, odgarnąłem grzywkę do tylu i miałem zamiar powiedzieć Skay co do niej czuję:
- Ciii, nic nie mów. - przerwała mi.
I wtedy, po raz kolejny nasze wargi powoli zbliżały się do siebie, aż w końcu złączyły się. Na początku całowaliśmy się delikatnie, ale po chwili całowaliśmy się namiętnie i mocno, jakby świat miał się zaraz skończyć. Padliśmy na miękką trawę wciąż się całując... Nie mogłem w to uwierzyć! Od pierwszego spojrzenia na Skayres poczułem jakieś ciepło w brzuchu, a teraz... Nie da się opisać tego słowami!
- Skay, ja cie koch... - nie dokończyłem, bo wadera znów przerwała mi pocałunkiem.
- Wiem... - odparła przeczesując łapą moja grzywkę. - Ja ciebie też...
Po tych słowach znów całowaliśmy się delikatnie, troszkę namiętniej, namiętnie i tak, że aż się zmęczyłem, ale nie miałem zamiaru tego zaprzestać. Tak długo czekałem na tą chwilę... Po jakimś czasie wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę jaskini, co prawda podczas spaceru nie było chwili by nasze usta się rozłączyły.
Gdy dotarliśmy do jaskiń przyciągnąłem Skayres do siebie (bardzo blisko :3) i znów zaczęliśmy się namiętnie całować.
- Skay! Chodź szybko! - usłyszałem głos Ignis, jednak nie przestaliśmy się całować.
- James... Muszę iść... - wydyszała Skay.
- Eh... No dobra. - powiedziałem ostatni raz ją całując. Potem moja ukochana odbiegła, a ja poszedłem do swojej jaskini.
Jednak leżąc tak nie potrafiłem się skupić więc jak strzała pobiegłem nad wodospad. Tam wdrapałem się na skały i będąc na górze zawyłem z całych sił. Jednak był to okrzyk radości więc nikt (na szczęście xD) nie przybył. Leżałem sobie i leżałem na tych skałach, aż w końcu poczułem zapach innego wilka. Odwróciłem się i ujrzałem Natalie.
- Co ty odwalasz? - zapytała rozbawiona.
- E... Nic. - powiedziałem rumieniąc się. Ale jestem głupi! Po co wyłem!?
<Natalie, dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz