Tego dnia byłam w wyjątkowo dobrym humorze. Wyszłam ze swojej jaskini, i od razu utworzyłam kulę powietrza. Wskoczyłam na nią. Miałam ochotę polatać nad terenami. Kocham ten wietrzyk w futrze... Przeleciałam kilka metrów, gdy nagle usłyszałam za sobą łopot skrzydeł. Ale... Zupełnie takich, jakby były wielkości kamienia... Takiego naprawdę sporego. Obróciłam głowę i... dosłownie zamarłam. Za mną leciał smok!
-Hej, możesz zejść mi z drogi?-spytał. Za nim leciała jakaś wilczyca bez skrzydeł. Podleciała do mnie.
-Spokojnie, to mój brat-CO?! Jej brat jest smokiem?!
-Okej... Może zejdźmy na ziemię, co?-spytałam.
-Ok! Dark! Ląduj!-krzyknęła. Wylądowaliśmy. Zauważyłam, że gdy ten smok lądował, zmienił się w wilka-Jestem Veruka-przedstawiła się.
-A ja Dark-powiedział basior. Muszę przyznać, był przystojny.
-Jestem Lily-przedstawiłam się-Od dawna jesteście w tej watasze?
-Nie... Praktycznie od dzisiaj-rzekł Dark.
-No.. I jak wam się podoba?
<< Veruka, lub Dark-dokończcie>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz