Razem z Emi byliśmy w ukryciu. Nadsłuchiwaliśmy wszystkie, nawet najcichsze
dźwięki.Wojna nareszcie dobiegła końca. Wszyscy cieszyli się ogromnie. Ja nie
cieszyłem się zbytnio. W mojej głowie przemieszczały się różne myśli. Co by było
gdybyśmy przegrali? Czy śmierć jest bolesna? Czemu oni tak dzielnie walczyli jak
mogli przegrać? Moje przemyślenia przerwała Emi.
-Ale fajnie,że to się
skończyło,nie?-spytała się mnie.
- No... - powiedziałem obojętnie.
- Coś
cię gnębi? - znowu zadała pytanie.
Pewnie dziwiła się, że odpowiedziałem
słowem, a może raczej dwoma literkami. Zawsze byłem taki rozgadany, ale teraz
zatopiłem się w głębi myśli. Oni walczyli, a ja skrywałem się tutaj, przecież
mogliśmy pomóc... jakoś. Heh..... po chwili skapnąłem się, że Emi zadała
pytanie.
- Nie nic. Tylko chyba pierwszy raz w życiu zastanawiam się nad
swoim zawodem.
- Aha, więc kim chcesz być? - zapytała z
ciekawością.
- Wojownikiem, albo kim innym...., ale dobrym wojownikiem. -
odpowiedziałem.
- To będziesz musiał dużoooo trenować. - podkreśliła wyraźnie
słowo dużo.
- Wiem.... wiem.- powiedziałem nadal zamyślony.
Trening,
trening.... będę dążyć do doskonałości...tylko to chyba nie będzie zbytnio
łatwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz