środa, 19 grudnia 2012

Od Anorii

Zostawiłam Nika razem z tym wilkiem z którym rozmawiał. Po chwili dowiedziałam się że członek watahy imieniem Shiru umarł. Zamieszanie stało się wystarczająco dobre aby wymknąć się na teren Inarii. Trochę to trwało, ale ponieważ znalazłam drogę na skróty już po niedługim czasie znalazłam się w Inarii, lecz jej widok mnie zdziwił. Wszędzie unosił się dziwny gaz, a moi wrogowie zwijali się z bólu. Dołączyłam do nich , bo gaz był trujący i podrażniał płuca. Zlizałam trochę proszku z worku, który nosiłam przy sobie. Trochę pomógł. Niestety minutę podziałało i przestało.
Wzywałam ratunek ile tchu w płucach. Pomyślałam, że gaz mógł być przyczyną śmierci Schiru... i zwątpiłam. Gaz nie miałby szans tak daleko polecieć. Oddychałam coraz wolniej. Płuca słabły. Straciłam przytomność, ale miałam nadzieje, że jakiś wilk mnie usłyszał i biegnie mi na ratunek.
< niech ktoś dokończy:)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz