środa, 19 grudnia 2012

Od Ignis

Cóż to dużo o sobie opowiadać.. Nigdy nie poznałam swoich prawdziwych rodziców. Zostałam wychowana przez szamanów z watahy panów wody. Jakież było ich zdziwienie, gdy dowiedzieli się, że moim żywiołem jest ogień.. Nie pozwalano mi bawić się z innymi szczeniakami w obawie o ich bezpieczeństwo. Jedynymi moimi towarzyszami byli przyszywani rodzice i moi zwierzęcy przyjaciele. Pocieszali mnie gdy było mi smutno. Usypiały gdy nie mogłam zasnąć..
Wychowywana byłam na szamana, ale nie było to dla mnie przyjemnym zajęciem. Interesowałam się wszelkimi rodzajami trucizn. Przez to uważano mnie za dziwoląga. Ale nikt nie odważył się mnie obrazić, ponieważ obawiali się mojej wiedzy na temat roślin i zwierząt. Rodzicom nie podobało się moje zamiłowanie do rzeczy niebezpiecznych. W końcu zakazano mi oddalać się od mojej jaskini bez opieki. Uważali że tak będzie dla mnie lepiej. Musiałam więc zacząć wymykać się gdy spali. Zabawa z zabójczą florą jak i fauną mocno mnie uodporniła na tego typu rzeczy. Gdy skończyłam rok uznałam że czas opuścić nieprzyjazną sforę. Nie czułam się w niej dobrze. W końcu jak ogień może żyć w zgodzie z wodą?
Wyruszyłam na poszukiwanie nowego domu. Polowałam na małą zwierzynę, taką jak zające a także od czasu do czasu na nietoperze.
W końcu, pewnej nocy znalazłam się w środku pięknego, bogatego w najrozmaitszą florę lasu. Woń świeżo upolowanej zwierzyny roznosił się bo całej puszczy. Nawet się nie zastanawiałam, głód spowodował, że nie słuchałam głosu zdrowego rozsądku. Szłam prosto w stronę tego wspaniałego aromatu.. Moje nozdrza nie wyczuwały nawet zapachu obcych wilków. Oprzytomniałam dopiero gdy znalazłam się kilka metrów od watahy spożywającej młodą łanie. Nagle stanęłam niczym wryta w ziemię. Wilki przyglądały mi się uważnie. Ciszę przerwał głos czarnej wilczycy z fioletowymi znakami na ciele.
- Czego szukasz na naszym terytorium?
Chwilkę jeszcze pomilczałam. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. W końcu zebrałam siły.
- Przepraszam.. Szukałam jakiegoś pokarmu.. Od dłuższego czasu nic nie jem..
Przypomniałam sobie o bólu.. Widok jedzących wilków sprawiał, że jeszcze bardziej cierpiałam.
- Jeżeli zechcesz, możesz przyłączyć się do uczty.
- Jeśli to nie będzie problem... Byłabym bardzo wdzięczna… A i jest coś jeszcze..
- Tak?
- Czy.. Czy przyjęlibyście mnie do swojego stada..? Nie sprawiałabym kłopotów.. Obiecuję.
<Skayres dokończ>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz