Biegałem po polu bitwy jak nawalony. Co chwilę ktoś się na mnie rzucał lecz ja
odpierałem jego ataki i w rezultacie zabijałem go. Chciałem jak najszybciej
znaleźć Skayres. Widziałem Dragona (kto by go nie zauważył), ale nie widziałem
jego właścicielki.
- No jasne. - powiedziałem do siebie i zwróciłem się w
kierunku smoka. Biegłem i biegłem, aż po chwili ujrzałem owego Dragona, a na
jego grzbiecie była Skayres. Smok wystraszył wilka, który atakował Ignis.
Zawyłem, by zwrócić jej uwagę i udało mi się. Wadera wraz ze swoim towarzyszem
zbliżyli się do mnie.
- James! - krzyknęła. - Uważaj!
- Chol*era! Odwalcie
się ode mnie, wy kanalie! - warknąłem i po mojej sierści zaczął "przepływać"
prąd. Gdy tylko ktoś na mnie skoczył to ja w zamian poraziłem go. -
Super...
- Jak ty to zrobiłeś? - zapytała wadera.
- Szczerze... Nie
wiedziałem, że tak potrafię.
- Heh... - przynajmniej na chwilę udało mi się
ją rozweselić.
- Masz jakiś plan?
<Skayres, dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz