(Tsume)
Wędrujemy tak już bardzo długo,ale jak się ma takiego kumpla jak
Kiba to się nigdy nie znudzi.Mamy jednak pecha, bo nadal nie znaleźliśmy
watahy.Nagle Kiba coś zauważył.
-Patrz, co to może być za dziura? - zapytał
zbliżając się do otworu w ziemi.
-O nie, ty się już do dziur nie zbliżaj.Nie
pamiętasz co się stało ostatnim razem? Po tym jak włożyłeś łeb to dziury podobnej
do tej okazało się, że to była nora jeżozwierza i kolce miałeś nawet w nosie! -Musiałem mu o tym przypomnieć bo znowu zrobi to samo.
-Oj tam, oj
tam. - Powiedział udając, że to go nie obchodzi.Po czym roześmiał się i ruszyliśmy
dalej.
Przez kilkanaście minut gadaliśmy o głupotach np.Jaka będzie jutro
pogoda albo Czy można policzyć zęby językiem itp.
Tą głupkowatą rozmowę
przerwało nam burczenie brzucha Kiby.
-Jesteś głodny?
-No, a nie
słychać?Mój brzuch już ci odpowiedział. - I zaczął tak cały czas nawijać, że chcę
jeść.
-Dobra, poszukamy czegoś do jedzenia. - Miałem już dość jego
marudzenia.
Minęło kilka minut i obok nas przebiegł zając.Kiba zaczął go
gonić, a ja pobiegłem za nim.
(Kiba)
Byłem strasznie głodny, więc
pobiegłem za tym zającem, a Tsume za mną.
Już prawie go miałem, ale
przeszkodziła mi w tym jakaś czarna wilczyca z fioletowymi znakami na
ciele.
-Ej, co wy tu robicie?!To jest teren mojej watahy, więc zwierzyna,
która się na nim znajduje też należy do nas.
Myślałem, że zaraz nie
wytrzymam, ale usłyszałem w jej zdaniu słowo "wataha".
-Jestem Kiba, a to
jest mój przyjaciel Tsume.Naprawdę masz własną watahę?
-Mam na imię Skayres,
i tak mam własną watahę.A czego pytasz?
-Możemy do nie dołączyć?
-Tak,
każdy jest u nas mile widziany. - Powiedziała i uśmiechnęła się.
Nie mogłem w to
uwierzyć, wreszcie znaleźliśmy
dom!
-Super,dzięki! - Wykrzyknąłem.
-Dziękujemy ci! - Powiedział Tsume.
I tak
właśnie znaleźliśmy się w watasze Srebrnego Księżyca!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz