-Dobrze, teraz czas na waszą lekcję polowań-powiedziałam.
-A czy pokażesz nam, jak się poluje?-spytała Emi.
-Właśnie! Proszę, pokaż-powiedział Niko.
-W sumie... Ale musicie obiecać, że nie będziecie podchodzić za blisko!
-Obiecujemy!-krzyknęli razem. Widziałam te ich minki. Tylko czekali na moją zgodę.
-Dobra. Za mną-nie dałam się długo prosić. Poszliśmy do lasu. Stanęłam i wąchałam w powietrzu. Wyczułam sarnę. Poszłam za zapachem. Fakt, na polance były dwie sarny.
-Siedzicie tu i bacznie obserwujecie-szepnęłam do nich. Kiwnęli główkami. Podkradłam się do saren. Zaczęłam biec. Jeden zwinny skok, chwyt za gardło i sarna zabita. To samo było z drugą. W końcu podniosłam głowę.
-Dobra, możecie wyjść!
Chwilę później biegły do mnie dwa szczeniaki. Widziałam, że są pod wrażeniem.
-Jak ty to zrobiłaś?-spytał Niko.
-Grunt, to umieć się dobrze zakraść i mieć cierpliwość.
-Ale ty prawie w ogóle nie czekałaś!-powiedziała Emi.
-Bo użyłam węchu. W tym przypadku mieliśmy farta, bo nie zawsze da się znaleźć sarny w taki sposób.
-Ło...-odebrało im mowę. Zjedliśmy sarny, a raczej oni zjedli. Ja nie byłam głodna. Później wróciliśmy na łąkę.
-Dobrze, ta lekcja dobiegła końca-uśmiechnęłam się do nich- Teraz będziecie mieli lekcję o mocach z Modestą.
<<Modesta, opisz swoją lekcję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz