Ta wilczyca jest bardzo miła. Po tym jak nas zaprosiła do jaskini pozwoliła mi
coś zjeść. Bardzo się najadłem, a szczególnie po tak dalekiej podróży. Anorii
rzadko na coś wtedy polowała, bo bała że coś mi się stanie. Po rozmowie z alfą
Anorii zabrała mnie na zewnątrz.Zobaczyłem jakiegoś wilka ze skrzydłami.
-
Anorii kto to?- przypatrywałem się mu.
- Pewnie nowy w wa...... - popatrzyła
się na kilka stron żeby mnie odnaleźć, lecz ja biegłem do tego nieznajomego i
tylko raz spojrzałem się w jej stronę- NIKO! - zawołała.
- Dzień dobry. -
skierowałem się do tego wilka z skrzydłami.
- Witaj mały. Jak się nazywasz?
Ja jestem Ventus. - uśmiechnął się.
- Ja jestem Niko. A skąd pan ma skrzydła?
A od kogo pan je odziedziczył? A pan słyszał o Inarii? Tam jest moja mama i tata
i przyjaciele i jeszcze rodzeństwo, ale moja siostra zabrała mnie stamtąd ale my
tam kiedyś wrócimy proszę pana, a moja mama się zdziwi i przytuli mnie i zapyta
się dlaczego tak długo nas nie było i wszyscy się zdziwią że ja jestem taki duży
no i ja im powiem jak Anorii się o mnie troszczyła i ile rzeczy widziałem OGROMA
OGROMA rzeczy! A pan umie latać? A pokaże pan? Pokaże? Moja mama też ma
skrzydła, ale po niej nie odziedziczyłem skrzydeł tylko jedna moja siostrzyczka
ma skrzydła, bo bo ona miała dużo dużo szczęścia, ale ja ja jestem jedynym
synkiem mojej mamy jedynym. - mówiłem bez tchu- A pan pokaże pokaże jak pan
lata? Pokaże? - uśmiechnąłem się i patrzyłem na niego moim szczenięcym wzrokiem.
- Dobrze , dobrze. - zaczął się troszeczkę śmiać- Pierwszy raz widzę takiego
szczeniaka, który nadaje 200 słów na sekundę.- i roześmiał się na dobre, a ja z
niecierpliwością czekałem aż wzleci w górę...tylko Anorii nie
widziałem.....
< Ventus dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz