wtorek, 25 grudnia 2012

Od Skayres - CD historii Arsusa

[To było przed wypuszczeniem Dragona z medalionu]

Otworzyłam oczy, rozejrzałam się. Zauważyłam Arsusa, który stał nade mną. Nie byliśmy na polu bitwy. Nie wiem, gdzie byliśmy. Nie wiem, co się stało. Po chwili basior się uśmiechnął i delikatnie mnie przytulił. Chciałam wstać, ale zorientowałam się, że na ramieniu mam ranę, która strasznie szczypała.
- Arsus, co się...co się stało? - spytałam. - Wygraliśmy? Przegraliśmy? Gdzie jesteśmy?
- Zemdlałaś. Wojna nadal trwa, tylko zabrałem Cię w bezpieczne miejsce.
- Jesteś kochany...- na mojej twarzy również pojawił się uśmiech. - Poczekaj, muszę uleczyć ranę.
Tak jak zawsze, używając żywiołu wody wpuściłam wodnego ''węża'' do rany i powtarzałam to przez kilka, kilkanaście minut, póki ta się nie ugoiła. Ta rana na szczęście nie była głęboka i raczej dam radę się jej pozbyć.
- Ałć...- rana zaczęła mocno szczypać.
- Wszystko w porządku?
- Tak, zaraz będzie w porządku...- odpowiedziałam nie spuszczając wzroku z rany.
Po pewnym czasie po okaleczeniu nie było ani śladu. Musieliśmy wrócić wreszcie i walczyć. Każdy wilk może pomóc w wygranej, a alfa raczej powinna być przy tym obecna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz