[To było przed wypuszczeniem Dragona z medalionu]
Wojna trwała nadal a wszyscy walczyli niezwykle dzielnie.Na szczęście watahy,wszystkie szczenięta były ukryte tak,że była nikła szansa aby je ktoś z wrogów odnalazł.W tamtej chwili bałem się o Emi i o Skay.
Jedyne co chciałem to ich bezpieczeństwo...
Rany odniesione do tej pory nie były-moim zdaniem-poważne.To prawda,że lały się z nich krew ale to nie miało żadnego znaczenia.Trochę zabliźniłem je z odzyskaniem krwi za pomocą swojego żywiołów.Zaraz po tym ruszyłem do dalszego bronienia z innymi członkami watahy Skayres,chociaż jej samej nie zdołałem zobaczyć.Już miałem zamiar ją znaleść kiedy pozbyłem się kilku wrogów.W pewnym momencie ujrzałem jedną z najpotworniejszych scen jaką można zobaczyć na własne oczy.
Kilkoro złowrogich wilków atakowało razem naszą Skay.Odruchowo podbiegłem do niej powalając dwóch z napastników.Moja ukryta miłość leżała w kałuży krwi będąc nieprzytomna.To było już ponad moje siły.Z bijącą z oczu nienawiścią,agresją zakryłem swoim ciałem Skayres i atakowałem ile wlezie podłych drani.Już,już miałem zabić ostatnią dwójkę kiedy rozpoznałem obu.
TO BYLI WILKI Z DAWNEJ WATAHY Z KTÓREJ UCIEKŁEM Z EMI!!
-*holera!~-wrzasnąłem na jednego z nich
-Co?Znów się spotykamy,Arsus.-powiedział z jadem basior
-Bynajmniej Argosie.Nadal mam zamiar cię zabić po tym jak zamordowałeś mojego ojca.-syczałem z wściekłości
-Załatwmy to teraz bo chyba ktoś zaraz może zginąć.-spojrzał na leżącą nadal nieprzytomną Skay.
-Po moim trupie.Nie dam ją skrzywdzić.-powiedziałem z bardzo widoczną wściekłością
-To da się załatwić.-rzucił się na mnie
Walczyliśmy tak przez dobre kilka minut.Argos znał większość moich ataków ponieważ razem uczyliśmy się walczyć kiedy byliśmy jeszcze w tamtej,przepraszam,w mojej z Emi dawnej watasze.Jedyne co nie mógł się spodziewać to atak ognia,mój najgroźniejszy atak.
Walnąłem nim z całej siły w Argosa.Przez chwilę miał zdumione oczy a po chwili już nie żył...
Podbiegłem do leżącej Skay.Wziąłem ją na grzbiet i zabrałem ją z pola bitwy.Teraz najważniejszy był stan wadery.
Znalazłem bezpieczne miejsce i delikatnie położyłem Skayres.Sam stałem na straży aby w razie czego ochronić piękną ale poważnie ranną Skay.
<Skayres,dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz