To niewiarygodne...Shiru umarł! Ciekawi mnie, czy Youka go leczyła, czy zostawiła w cierpieniu. Ale raczej taka wilczyca by nie oszukiwała. Dark spytał się mnie, czy wiem, skąd na brzuchu basiora wzięły się pręgi.
- Nie wiem. Nie znam się na medycynie. - odpowiedziałam. - A pytałeś uzdrowicielki?
- Też nie wiedzą.
- Shiru mówił, że od pewnego czasu tak miał, nawet po kilka godzin. - westchnęłam.
- Ciekawie, czemu nikomu o tym nie mówił?
- Ja dowiedziałam się przez przypadek. - odwróciłam się. - Dark, muszę już iść.
- Pa.
- Cześć.
Tak na prawdę to nie miałam nic innego do roboty. Chciałam jednak pogadzać z kimś, do kogo mam największe zaufanie. Niby nie wiele wiązało mnie z Shiru, jednak kiedy zmarł poczułam jakby pustkę w sercu. Poszłam więc prosto do Jamesa. Chciałam się mu wyżalić w nadziei, że mnie zrozumie. Stanęłam przed jaskinią i zapukałam.
- Porszę. - usłyszałam głos basiora ze środka.
- Hej...- weszłam.
- Skayres, cześć. - uśmiechnął się. - Po co przyszłaś.
- Tak po prostu, porozmawiać.
<James, dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz