Po kilkuminowej sprzeczce z Kiiyuko znów zaczęła się walka. Straciłam nadzieję. Chciałam się poddać i odejść. Jednak wilki zaczęły odchodzić. Dragon głośno ryknął, jakby chciał im powiedzieć, by nie wracali. Wroga wataha zaczęła znikać w oddali. Wygraliśmy. Chwila...Wygraliśmy!
- Wygrana! - krzyknęłam. - Wygraliśmy, razem wygraliśmy wojnę!
I wtedy zrobiło się strasznie głośno. Każdy się cieszył, radował. Nawet Ci najbardziej ranni mieli uśmiech na twarzy, Ignis i Youka zbierali rannych, by ich wyleczyć. Sama, przytulona w Dragona, nie mogłam w to uwierzyć. To już koniec, to już na prawdę koniec! Gdy reszta wilków odeszła, jak poprzednim razem ''oczyściliśmy'' las. Była już późna noc. Większość wilków wróciła do swojej jaskini, by wreszcie spokojnie się przespać. Po kilku minutach zostałam sama z Jamesem i Dragonem, którego szybko wpuściłam do medalionu. Z uśmiechem podeszłam do basiora i popatrzyliśmy sobie prosto w oczy. Jeszcze chwilę temu trwała tu krwawa wojna, a teraz? Znów jak dawniej i jeszcze lepiej! Świeża trawa, kwiaty...Do tego jest letnia noc, więc roi się od świetlików. Jednak teraz najważniejszy był James.
- Skay, ja...
- Ciii, nic nie mów. - przerwałam mu.
I wtedy, trochę nie śmiało, nasze wargi znów zbliżyły się do siebie. Zaczęliśmy się całować. Na początku delikatnie, a po chwili mocno i namiętnie. Wtuleni w siebie, upadliśmy na trawę, dalej się całując.
(James, dokończ proszę <3)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz