Późnym wieczorem rozmawiałam z moim wiernym towarzyszem, Dragonem. Główny temat to ta nowa wilczyca - Anorii. Jednak po chwili usłyszałam pukanie, więc kazałam Dragonowi wrócić do medalionu. Do jaskini weszedł James i nieznana mi wadera. Była prawie cała czarna, miała tylko gdzie niegdzie turkusowe znaczenia.
- Dzień dobry... - powiedziałam. - Jestem Natalie...
- Witaj jestem Skayres. - odpowiedziałam i zaczęłam badać ją wzrokiem.
- Bo ja w takiej sprawie... - trochę się stresowała. - Czy mogę dołączyć do pani watahy?
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się. - Każdy członek nam się przyda. A więc...
- Natalie. - podpowiedział mi James.
- A wiec Natalie, czy wybrałaś już sobie jaskinie?
- Jeszcze nie. - odparła.
- To chodź ze mną. - wstałam, otrzepałam się i skierowałam do wyjścia.
Młoda wadera ze szczęściem pobiegła za mną. Po chwili stałyśmy na środku naszego tereny głównego (polany z jaskiniami). Natalie wyglądała na mądrą i ciekawą osobę, chociaż obecnie była trochę nie śmiała. Jednak to szczęście, że wreszcie znalazła dom, było widoczne.
- Chciałabym tą. - wskazała na jedną z jaskiń i podbiegła do niej.
- Proszę bardzo, rozgość się.
Po tych słowach poszłam zając się własnymi słowami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz