Nie mogłem spać.Co chwilę się budziłem,miałem tego dość.Wiedziałem, że już nie
zasnę.Poszedłem nad jezioro i zobaczyłem tam Natalie, chyba płakała.Zobaczyła
mnie i odwróciła się.
-Co-co ty tu robisz?-Spytała.
-No wiesz...Nie mogłem
zasnąć...A ty?
-Emm...Mogę ci się zwierzyć?-Spytała
zaniepokojona.
-Oczywiście.-Uśmiechnąłem się.
-Bo ja mam sny... Albo
prorocze... Albo teraźniejsze... Nie wiem dokładnie... Bo na przykład dziś,
właśnie przed chwilą, basior który powalił mnie w lesie , torturował mnie w
snach! -Odpowiedziała na jednym wydechu. -Nie mam pojęcia jak?! I coraz bardziej
cierpię na tych snach. Zawsze krzyczę. No przynajmniej
najczęściej...
Spojrzała na mnie i znowu popatrzyła na wodę.
-To musi być
straszne...-Powiedziałem i usiadłem obok niej, nie wiedziałem jak ją
pocieszyć.
-No...I jest.-Oznajmiła.
-Mówiłaś już o tym
komuś?-Spytałem.
-Nie,tylko tobie.
-Dlaczego powiedziałaś akurat mi?-Byłem
trochę zdziwiony.
-Bo cię lubię, i mam do ciebie zaufanie.
-Aha...Ja też
cię lubię...Bardzo.-Uśmiechnąłem się.
Byłem naprawdę zły na siebie, że nie
potrafię jej pomóc.Zależy mi na niej i jeszcze w tej chwili dowiaduję się,że ona
cierpi.Może będzie jej lepiej jak zabiję tego basiora?Tylko kurde gdzie po
przegranej wojnie mogli się podziać?!Przez chwilę miałem z tond pójść, aby
poszukać tego debila co męczy tak Natalie, ale załatwię go kiedy indziej.Nie
mogłem jej teraz zostawić.I zresztą nie mam pewności czy zabicie go w czymś
pomoże, ale raczej tak.Zrobię wszystko, żeby ją uszczęśliwić!Chyba...Chyba się
zakochałem, lecz nie potrafię się do tego przyznać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz