Bardzo fajnie spędziliśmy dzień. W nocy kiedy leżeliśmy na trawie, kiedy Ventus
spytał, czy chcę się z nim zaprzyjaźnić.
-A jak myślisz?-spytałam ze
śmiechem-Jesteś na prawdę fajny!Myślisz, że powiedziałabym Ci to osobiście,
gdybym nie chciała?-zaśmialiśmy się znowu. Fajnie spędzało się z nim czas. Może
ten dzień nie był taki zły? Może więcej, był bardzo fajny. Koło północy Modesta
poleciała do swojej jaskini a Ventus i ja zostaliśmy. Nie obchodziło mnie to, że
Dark może nie wiedzieć gdzie jestem. Nie jestem już szczeniakiem! Umiem sama o
siebie zadbać! Z rozmyślań wyrwał mnie Ventus.
-Może pójdziemy na polowanie,
Ver?-spytał. Nie powiem nie, byłam głodna.
-Spoko-wstaliśmy i poszliśmy do
lasu. Po kilku krokach zauważyliśmy małe stadko. Wśród nich był jeden ogromny
jeleń. Postanowiłam, że to on będzie moją ofiarą. Podkradliśmy się z dwóch
miejsc na przeciwko siebie. Ja zaatakowałam pierwsza. Skoczyłam jeleniowi na
grzbiet. Był silny, nie dawał za wygraną. W końcu jednak ugryzłam go w kark.
Krew płynęła powoli... Zapatrzyłam się w nią...Nagle poczułam, że lecę... Jeleń
mimo zadanej rany zrzucił mnie z siebie. A ja spadłam prosto na twardy, ostry
kamień. Poczułam jak krew spływa z mojej lewej, tylnej łapy. To samo było z
prawą przednią. W tym momencie pojawił się Ventus, który zabił jelenia jednym
drapnięciem. Chwilę na niego patrzyłam a potem...Straciłam
przytomność.
<<Ventus, dokończ, ok?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz