niedziela, 16 grudnia 2012

Od Kasandry - CD historii Thalii

Do domu przyleciałam tylko na spoczynek. Po krótkiej drzemce ponownie wzbiłam się w powietrze. Nie miałam nic w pysku od dłuższego czasu. Moje łapy ponownie dotknęły podłoża w czasie gdy żołądek nie dał za wygraną. Podczas polowania spotkałam Modestę.
- Gdzie byłaś tak długo? - spytała.
Nic nie odpowiedziałam. Zarumieniłam się lekko, czego moja kompanka nie zauważyła i szłyśmy dalej. Lecz ona nękała mnie tym pytaniem jeszcze długo. W końcu nie wytrzymałam.
- Byłam gdzieś gdzie nikt jeszcze nie był.
- Co masz na myśli? - dopytawała się.
- Kraina odległa wiele mil od naszej.
Nie chciałam ciągnąć już tej rozmowy, przygnębenie było nieznośne. Postanowiłam opuścić kompankę i poszlajać się w samotności. Co mnie ugryzło? Ledwo co wróciłam z wyprawy, gdzie uleczałam śmiertelnie chore wilki a czuję się jakbym nigdzie nie ruszyła tylka od kilku miesięcy. Jest na to jedno słowo - Nuda.
Wracając do groty, spotkałam bardzo dziwnego wilka, albo raczej waderę. Miala niebieską maść, ktorą już kiedyś widziałam. Nie nie chodzi mi o matkę.
Wadera odwróciła się. Miała coś znajomego w oczach.
- Thalia - powiedziałam sama do siebie.
- A ty? - wnet dostała olśnienia. - Kas!
Nastała chwila ciszy.
- Ile już czasu minęło? - spytała.
- Trzydzieści lat.
- A ty wciąż się nie zmieniłaś.
- Nie pamiętasz, mam moc wiecznej młodości.
- Ale nie o to mi chodzi.
- A o co?
- Jesteś jak matka. Piękna silna i oczywiście - księżycowa.
Na słowo ''księżycowa'' poczułam dumę przez swoje pochodzenie.
- Robisz to co nakazał ci Bóg księżyca.
- Tak, księżyc co noc wznoszę wzlatując w powietrze.
< Thalia dokończ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz