niedziela, 16 grudnia 2012

Od Skayres - CD historii Anorii

Po rozdzieleniu tej dwójki poszłam do siebie. Położyłam się i miałam odpocząć, pomyśleć co dodać, jak ulepszyć watahę. Jednak Inaria...Ona nie dawała mi spokoju. Chciałam wiedzieć więcej. Chciałam wiedzieć, czemu Anorii tak bardzo nie lubi Reichera i odwrotnie.  Jestem alfą - raczej mam prawo to wiedzieć. Jednak na to za wcześnie. Wadera z tym małym knypkiem dopiero doszli, pewnie chcą się rozgościć, przespać. Ja powinnam zająć się teraz sobą i sprawami watahy. Powinnam...Ale to za bardzo kusiło. Złapałam za swój medalion i wypowiedziałam kilka słów. Po chwili wisiorek się uniósł, otoczył powłoką z wody, a ze środka wyszedł mój kochany Dragon. Kiedy tylko wyszedł, powłoka zniknęła, a medalion przestał się unosić. Smok rozłożył swe skrzydła i w powietrzu zapytał:
- Tak, pani?
- Mówiłam Ci już, że możemy przejść na ''Ty''. - uśmiechnęłam się. - Słuchaj, jest pewna sprawa. Do watahy doszła nowa wilczyca, Anorii. Chciałabym, żebyś ją do mnie przyprowadził.
- Oczywiście. - przytaknął i poleciał.
- Ah, co ja bym bez Ciebie zrobiła. - szepnęłam sama do siebie i usiadłam, czekając na gościa.
Po kilku minutach moje smoczysko wróciło już i oznajmiło, że wilczyca zaraz przybędzie, po czym wróciło do medalionu. Poprawiłam grzywkę, a w wejściu ukazała się sylwetka Anorii. Wadera weszła, a za nią mały basiorek.
- Po co mnie wezwałaś? - spytała biorąc na grzbiet Niko.
- Na rozmowę...Ale to chyba nie najlepszy pomysł, żeby mały był podczas tej rozmowy z nami.
- Nie miałam go gdzie zostawić...- odparła.
- No dobrze. Kochanie, patrz - wskazałam w kąt jaskini - (...) widzisz tam sarnę? Zjedz sobie kawałek. - uśmiechnęłam się.
Mały bez odpowiedzi poszedł grzecznie tam, gdzie miał iść.
- Nie dogadujesz się najlepiej z Reicherem, co?
- Ta...To mój wróg. - powiedziała ze złością w oczach.
- Ta wasza bitwa...To ma się więcej nie powtórzyć. - odparłam ostrym tonem. - W tej watasze wszyscy się szanujemy, nie nienawidzimy.
- To nie takie proste.
- Możecie się nie odzywać do siebie, omijać szerokim łukiem, ignorować, ale mimo wszystko musicie się szanować. - powiedziałam głośniej. Zapanowała cisza. - A tak przy okazji...Czemu wy się nie lubicie?
Anorii nie odpowiedziała.
- Chyba mam prawo wiedzieć...?

<Anorii, dokończ>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz