Wstałam wcześnie rano, burczało mi w brzuchu.
-Ugh...jestem głodna! - Reszta
rodziny jeszcze spała.Dzisiaj wataha miała zmienić miejsce pobytu.
-Idę
zapolować... - Zostałam na polowaniu trochę dłużej, bo nic dzisiaj nie mogłam
wytropić.Chodziłam z minuty na minutę głodniejsza.
-Jest!W końcu wpadłam na
trop! - Przez głód pobiegłam za granicę terytorium.
-Złapałam! - Ucieszyłam
się bo to był królik."O boże." pomyślałam "Wyszłam po za terytorium, a dzisiaj
wataha miała się przenosić, a ja nie wiem gdzie!", byłam tak głodna że musiałam
go zjeść, chociaż odrobinkę.Zjadłam trochę w pośpiechu i wracałam.Biegłam długo
i w cale nikt mnie nie szukał."Rodzice mnie porzucili" rozmyślałam i zaczęłam
płakać.Gdy dobiegłam na miejsce nikogo już nie było.Po kilku godzinach
poszukiwań poddałam się.Szłam długo bez celu, aż natknęłam się na wodospad.Przy
nim stała wilczyca i gdy spytałam czy mnie przyjmie, zgodziła się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz