piątek, 4 stycznia 2013

Od Modesty

Szłam do Isaly, chciałam żeby pokazała mi jakieś nowe zaklęcie. W końcu mamy takie same żywioły. W drodze do jej jaskini zauważyłam Jamesa. Biegł i podskakiwał radośnie.
- Cześć James!-krzyknęłam do niego
Nie odpowiedział. Najwidoczniej intensywnie o czymś myślał. Głowę miał podniesioną ku niebu i mamrotał coś pod nosem. Był coraz blizej.
-James! James!
No i wpadł prosto na mnie, sturlaliśmy się z pagórka i trochę poobijaliśmy. Ale przynajmniej obudził się ze swojego transu.
-Wybacz, nie zauważyłem Cię!
-Krzyczałam do Ciebie!- powiedziałam otrzepując futro.- Co się stało? Gdzie tak pędzisz?
-Bo wiesz...SKAYRES JEST W CIĄŻY!!- krzyknął ile sił w płucach.
-Naprawdę? Ojejku, to wspaniale! Będziesz ojcem!
- Emm... Muszę lecieć, Skay teraz będzie miała "wilczy apetyt" i różne zachcianki.
-W końcu jest w ciąży, muszę do niej iść. Wiesz gdzie jest?
James już biegł, ale zdążył krzyknąć do mnie gdzie jest Skay, zanim zniknął w krzakach.
Pobiegłam czym prędzej do Natalie, wparowałam do jaskini. Jakby jeszcze było tego mało potknęłam się i przejachałam nosem przez połowę jakini. Wstałam i otrzepałam się.
-Hej Modziu, co za wejście!- powiedziała jak zawsze uśmiechnięta Nat
-Hhahahah, dzięki ale przyszłam tu w trochę innej sprawie.
-Modesta!
- Skayres! Jejku, jejku jejku!!! Gratuluję!
-Dzięki- powiedziała i pogłaskała się po brzuchu.-Skąd wiedziałaś, że tu jestem?
-Hmm... James na mnie wpadł i krzyknął tylko "SKAYRES JEST W CIĄŻY"

<Natalie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz