poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Od Emi - Nadszedł na mnie czas

Wadera leżała w zakątku schronu,podczas gdy reszta wilków walczyła dzielnie.Jedynym wyjątkiem prócz niej,szczeniąt i ciężarnych wader była jej przyjaciółka Hope,która z kolei stała na straży aby nic im się nie stało.
Nagle poczuła jak odchodzą jej wody.Rodziła.
Ból był niemiłosierny.Dużo gorszy niż normalny poród.Być może to z powodu,że to była wysoce zaawansowana ciąża.Faktem jest,iż były to czyste tortury.Nikt nie mógł jej pomóc,musiała sobie sama radzić...
Urodziła dwoje szczeniąt.Basiory.Emi poczuła jak jedzą a ona sama zamykała już oczy i unosiła się wysoko nad wilkami...
Spojrzała na wielkie i złote drzwi.Wciągnęły ją i nagle ujrzała samego Wilczego Króla siedzącego na wspaniałym tronie.Zaczęła bić pokłony z wielkim szacunkiem.
-Kim jesteś?
-Emi z Watahy Srebrnego Księżyca,Wilczy Królu...Czy ja umarłam?
-Kolejny wilk z tej watahy.Tak wadero,umarłaś.Jednakże zważając na twoje życie i jego uczynki możesz schodzić na ziemię tak jak inne wilki z tej watahy.
-Jesteś zbyt łaskawy Wilczy Królu.Jednak będę mogła odwiedzać moich bliskich?
-Owszem.A teraz idź i znajdź jednego wilka z waszej watahy a on ci wytłumaczy wszystko.
-Dziękuję Wilczy Królu.
Odeszła od niego i zobaczyła rozmawiające dwie wadery.Rozpoznała w nich Skayres i Anabeth.Na jej widok przeraziły się ale podeszły.
-Emi,to ty?
-Tak-potwierdziła.
-Jak umarłaś?Czemu?
-Podczas porodu dosyć wysoko zaawansowanej ciąży...Było ryzyko,że albo ja albo dzieci stracą podczas porodu życie...Nawet ich nie zobaczyłam...-pochyliła łeb i zaczęły skapywać jej łzy.
<Skayres?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz