środa, 24 kwietnia 2013

Od Narcyzy - CD historii Calvina


Cały czas miałam wrażenie że chyba zemdleję. Z jednej strony cieszyłam się że szczenięta się rodzą, ale z drugiej chciałam by to się już skończyło... Co jakiś czas ściskałam łapę Calvina. Byle tylko nie myśleć o tym bólu.
---po pewnym czasie---
Otworzyłam oczy. Ból ustąpił. Przez chwilę nie wiedziałam czy to już. Obróciłam głowę. Obok mnie leżały trzy szczenięta. Calvin usiadł obok. Łza szczęścia spłynęła mi po policzku. Były takie słodkie... Przypomniałam sobie coś... Coś sprzed porodu.
-Calvin...
-Tak?
-Więc...
-Więc co?
-Więc jak nazwiemy te szczenięta??-spytałam patrząc na nie.
-Powiedz najpierw jak ty byś je nazwała...
-Więc... Ta wadera to Julie, a basior... Crow.
-Dobrze... A to szczenię...
<<Calvin, jak będzie się nazywać ten szczeniak?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz