wtorek, 2 kwietnia 2013

Od Arsusa - CD historii Nirvany

Gdy tylko przydzieliliśmy nowe jaskinie od razu z wyznaczona grupą poszliśmy na stare terytorium watahy.Przez całą drogę obserwowałem niespokojnych Desoto i Lucasa.Ale to co zastaliśmy w jaskini,po prostu nas rozwaliło psychicznie...
Leo leżał nieprzytomny a Mikija z Hope były gwałcone...Przez krótką chwilę widziałem malujący się na twarzach Lucasa i Desota przerażenie i wściekłość.Jako pierwsi zaatakowali wroga który wyrządził im taką krzywdę.Po niecałej sekundzie pozostała nasz ekipa skoczyła wrogom do gardeł.Rozwścieczony Lucas przegryzł jednemu tchawicę,podczas gdy Desoto drugiemu skręcił kark.Nagle przybyli następni z wrogów.
-No,no.Co wy tu jeszcze robicie?-spytał się bestialsko jeden z nich.
-Przybyliśmy po naszych a nie w odwiedziny i fu** dla ciebie-warknął rozwścieczony Lucas.No dobra,tu to mnie zagiął.Zawsze taki pogodny ale teraz?Istny demon wraz z Desoto,który niemal pluł jadem...Aż chciałem od nich się oddalić-tacy byli przerażający.
Wrogowie zrobili dosłownie to co sobie pomyślałem.Uciekli z podkulonymi ogonami z piskiem!
A to zasrani debile najmilej ich określić.Nie no co ja teraz gadam?!Tak skrzywdzili Leo,Kikije i Hope...Az łzy się kręciły w oczach.
Wzięliśmy ich na grzbiety po czym pełni wściekłości ruszyliśmy do naszych nowych terenów.Jednak drogę zagrodził jeden z potężnych samców.
-A wy dokąd?I co robicie z naszymi zabaweczkami?-spytał się okrutnie.
-Posłuchaj mnie ty dziwkarzu-zaczął ostro Lucas.-Albo się odpier*olisz od nas i dasz nam spokojnie pójść to nic ci się nie stanie.
-Ale jeśli będziesz tu nadal sterczał to załatwimy ci takie lanie,że pożałujesz tego wszystkiego coście im zrobili.Dotarło do tego zasranego łba?!-ryknął wściekły Desoto.
Na miejscu tego basiora przed nami to bym lepiej uciekał.On tylko prychnął i odszedł.Ruszyliśmy dalej.Dopiero będąc na nowych terenach watahy,Kiiy zabrała swoje dzieci z płaczem do najbliższych medyków.Lucas,Desoto i Omega zanieśli nieprzytomna Hope gdzie indziej.Sam poszedłem z Nirv nad wodę.
-To aż się w głowie nie mieści..Tak ich storturować...-dygotałem ze wściekłości.
-Najważniejsze jest to że mamy ich z powrotem-próbowała mnie pocieszyć ukochana.
-Nirvuś a widziałaś ten ból i wściekłość w oczach Lucasa i Desoto?Hope dla pierwszego jest siostrą a dla drugiego to partnerka...
-Tak,coś potwornego.
-Czekaj.
-Co?
-Widziałaś gdzieś Emi?
-N-nie...
-OSZ TY W MORDĘ JEŻA!!!ZOSTAŁA TAM Z INNYMI WADERAMI I SZCZENIAKAMI!!
-Szybko!
Pobiegliśmy tak szybko jak tylko mogliśmy do schronu.Zabraliśmy wszystkich i dopiero na nowych terenach medycy badali wszystkich ze schronu.Naszą uwagę przykłuło dwoje basiorków przy nieprzytomnej Emi.To najwyraźniej jej dzieci i Sauron'a.Kiedy Youka badała szczeniaki spojrzała na bezwładnie leżącą Emi.Sprawzała puls i usłyszałem jedne z najgorszych słów w życiu:
-Tak mi przykro...Emi nie żyje.
Coś we mnie pękło.Dopiero po chwili zrozumiałem że szlocham.

<Nirvuś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz