wtorek, 2 kwietnia 2013

Od Nirvany - CD historii Kiiyuko i Hope

Leo i Mikija zostali porwani... Cóż, nie odpuścimy tego przeciwnikom. Odzyskam członków watahy. W pewnym momencie przed nami stanął smok, trzymający w ręku dzieci Kiiyuko, spojrzał na nas groźnie, ryknął i odleciał. Obie pobiegłyśmy na pole walki. Kazałam zrozpaczonej waderze powiadomić o tym Arsusa. Nagle podbiegł do mnie Lucas.
- Nirv... - mówił zdyszany. - Porwali Hope!
- Słucham?! - krzyknęłam. - To za wiele!
Nie powiedziałam ani słowa więcej. Wytworzyłam tarczę obronną z wody i szybko podbiegłam do mojego partnera, który walcząc rozmawiał z Kiiyuko. Szybko wytłumaczyłam mu, co się stało. Arsus zwinnym ruchem wytworzył tarczę obronną z wody, byśmy przez przynajmniej pięć minut mogli spokojnie porozmawiać.
- Skarbie, co teraz? - spytał. - Wojna nie może dłużej trwać... Jesteśmy wykończeni.
- Ja chyba wiem...
Po tych słowach wypuściłam Sailen z medalionu. Klacz zauważywszy, że znajduje się na polu walki,
szybko wzięła mnie i samca alfa na grzbiet, po czym wzbiła się w powietrze. Z tej perspektywy wszystko wyglądało inaczej... Gorzej. Wszędzie krew i trupy, złość, nienawiść. Członkowie WSK walczyli zawzięcie, jednak było widać, że nie mają zbyt wielu sił.
- Cóż, może zapytamy, o co chodzi WKP? - spytałam.
- Spróbuj...
- Ehem. - odkaszlnęłam. - CISZA! - wrzasnęłam. W tej właśnie chwili wzrok wszystkich przeniósł się na mnie. - Dosyć tego! Odkąd pamiętam toczymy ze sobą walki. Tylko jedno pytanie... O Co?!
Wilki przestały walczyć. Z tłumu wyszedł Ofha.
- Tereny, do *holery! Chcemy waszych terenów! - warknął.
Tereny... Lepiej być nie mogło. Spojrzałam na Arsusa i uśmiechnęłam się. Wymieniliśmy ze sobą kilka słów.
- Dobrze. - odparł Ars. Wszyscy teraz przenieśli wzrok na niego. WKP była zdumiona, WSK zawiedziona. - Tereny są wasze.
- Członkowie Watahy Srebrnego Księżyca! - krzyknęłam. - Macie iść za nami!

Wataha Krwawego Pazura zaczęła cieszyć się ze zwycięstwa. Członkowie naszej watahy posłusznie szli za Sailen, jednak doskonale słyszałam szepty typu ''po co wybraliśmy ich na alfy? Przynoszą nam zgubę!''. Ignorowałam to. Po co walczyć o tereny, których i tak się pozbywamy? Gdy byliśmy już na Wyspie Filamissy, kazałam Sailen stanąć i zeszłam z jej grzbietu.
- Tak, wiem. Jesteście źli. - zaczęłam. - Jednak zanim nastała wojna, mieliśmy się przenieść na większe i ładniejsze tereny. To chyba powód do szczęścia?
Po tych słowach znów weszłam na unipega. Tym razem wszyscy zamilkli. Gdy się odwracałam, widziałam wstyd na ich twarzach.

~Po dojściu na nowe tereny~

Razem z Arsusem kazaliśmy parze beta przydzielić wszystkim jaskinie, szybko zaś poinformowaliśmy Lucasa, Omegę, Desoto, Stranger'a i Isaly o porwaniu dzieci Kiiyuko i Hope, po czym wraz z Kiiy ruszyliśmy tam, gdzie prowadził nas brat Hope. Weszliśmy do wskazanej przez niego jaskini, jeszcze na starych terenach watahy... Tu wszyscy zaniemówili... Leo nieprzytomny, wadery zaś były wykorzystywane seksualnie. Desoto wraz z Lucasem pierwsi rzucili się na gwałcicieli.

<Arsus? Opisz przy okazji jak pokazywaliśmy watasze nowe tereny :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz