Zleciałam z góry na jednego z wrogich wilków. Nie spodziewał się nawet co go czeka... Chwyciłam go za szyję, podleciałam do góry i rzuciłam nim o ziemię. Nawet nie zdążył pisnąć... Z wieloma innymi wilkami zrobiłam to samo. Po prostu to uwielbiam. Nagle coś zauważyłam... A raczej kogoś... To była wadera. Podleciałam do niej i "zawisłam" w powietrzu. To była moja siostrunia... Więc ona też tu jest...
-Lexi?!-spytała uradowana. Nie wiem czemu...
Miałam już odlatywać, kiedy mnie zatrzymała.
-Ej, no czekaj!! Gdzie lecisz??
-Byle najdalej od ciebie!-warknęłam nie patrząc na nią.
-Ale czemu??-spytała.
-Bo jesteś chole**ą pi*dą!-krzyknęłam.
-Lexi, o czym ty mówisz??
-O tym że kiedyś traktowałaś mnie jak szm**ę!
Odleciałam. Musiałam wyładować swoją złość... Zabić... Jak najwięcej osób! Rzuciłam się na jakiegoś basiora, ale on mnie z siebie zepchnął.
-Ej, co ty wyrabiasz?! Jesteśmy z tej samej watahy!-krzyknął.
Nie odpowiedziałam, tylko wzleciałam w powietrze.
-Czekaj... Jestem Shiru, a ty?
-Lexi...-odpowiedziałam patrząc na trawę.
<< Shiru?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz