Przez te walentynki straciłam głowę!Myślałam tylko o Patryku.Byłam tak zamyślona,że nie wiedziałam co się ze mną dzieje.Nie wiedziałam gdzie idę,co robię...Ach...To okropne uczucie zakochania.
-Kocham Patryka!-krzyczałam sobie w myślach. Szłam tak cały czas w stronę mojej jaskini.Jednak nie trawiłam do mojego domu.Szukałam moich rzeczy.Dziś miałam iść nauczać szczeniaczki jak kontrolować żywioły.Jednak nie znalazłam tego co potrzeba.W jaskini było pełno innych rzeczy,niż w mojej jaskini.Nagle w wejściu stanął jakiś basior. -Hej.Czego tu szukasz?Nie masz partnera do świętowania?-zapytał. -Niczego,niczego...-odpowiedziałam. -Co tu robisz?-dążył. -Przez moje zakochanie myślałam,że to moja jaskinia. Cisza...Bałam się ją przerwać. -Lion.Mów mi Leo-powiedział i podał mi łapę. -Nazywam się Angel.-odpowiedziałam i też podałam mu łapę. -Masz już partnera?-zapytał. -Nie,nie mam.Jestem zakochana na zabój! -W kim?! -A co cię to obchodzi?!Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy! -Dobra,dobra... -A ty masz?-zapytałam. -Nie.-odpowiedział spuszczając głowę. -Nie martw się!Na pewno kogoś znajdziesz!-powiedziałam.-Muszę już iść. -Idź,idź... < Lion,czy chciałeś mi coś powiedzieć?> | |||||||||||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz