czwartek, 14 lutego 2013

Od Cattle - CD historii Toboe'go

[To było jeszcze wczoraj]
Heh...On jest rozbrajający.Zupełnie jak mały szczeniak,który nie chce się słuchać rodziców.Po 45 minutach szaleńczego śmiechu powiedziałam:
-No to chodź,idziemy do medyka.
-Jasne.
(U Ignis)
-Nic się nie stało,to zwykłe złamanie.Zaraz założę opatrunek i wszystko będzie fajnie.-powiedziała Ignis po oglądnięciu łapy Toboego.Ten położył nogę na skalny stoliczek,a Ignis zaczęła przykładać do niej zioła i owijać bandażem.Po chwili opatrunek był gotowy,a ja wyszłam,podtrzymując Toboego i niosąc go w stronę jego jaskini.A potem poszłam na Wyspę Filamissy...Nie pytajcie po co.
[To jest dzisiaj,w Walentynki]
Weszłam do jaskini Toboego.
-Lepiej?
-O wiele.Przespałem się i jestem jak nowonarodzony.
-A,to fajnie...-powiedziałam,kręcąc łapą.
-Coś się stało?-spytał się Toboe,wstając.
-Niee,tylkooo...-w końcu zebrałam się na odwagę i wystrzeliłam:
-Czyy-chceesz-zee-mną-iść-naa-Wyspęę-Fiiilamissy?

< Toboe,dokończ>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz