Wbiegłam jak poparzona do swojej jaskini i zaczęłam przygotowywać wszystkie potrzebne mi materiały. Spod łóżka wyjęłam wcześniej zabrane z osady ludzkiej 3 koce, z półek zabrałam konfitury i wina, i wszystko włożyłam do wiklinowego kosza. Jak najszybciej pobiegłam na łąkę, by "zarezerwować" miejsce. Bałam się, że ktoś jeszcze postanowi spędzić tam walentynki. Na szczęście byłam pierwsza. Dwa koce rozłożyłam na niewielkim wzniesieniu pod gołym niebem, by w nocy można było podziwiać gwiazdy i księżyc. Wyjęłam konfitury, po czym poukładałam je w jednym z rogów koca; Potem za pomocą Nirvany schłodziłam obydwa wina i skryłam do koszyka. Wszystko było fajne, ale czegoś i tu brakowało... Już wiem! W nocy musi być światło! Tak więc pobiegłam szybko do lasu (miejsce, gdzie rozłożyłam piknik zabezpieczyłam barierą z telekinezy) w poszukiwaniu czterech belek. Na moje nieszczęście nigdzie ich nie było więc niepostrzeżenie (tata zabronił) ścięłam jedno z drzew. Zrobiłam z niego 4 równiutkie pale. Gdy wbiłam je w rogi koca, przy okazji amortyzując piknik postanowiłam, że zapale to dopiero, gdy przyprowadzę tu mojego partnera. Dobrze, że mam moc ognia, bo zrobię różowe płomienie ^.^ Teraz musiałam przygotować coś do jedzenia... Chciałam by było to coś wyjątkowego więc poszłam na wyspę Filamissy.
~po udanym polowaniu~
Wróciłam zadowolona z polowania. Miałam jedną soczystą (nie mylić z tłustą!) i dużą ośmiornice. Nie wiem czy wiecie, ale ja uwielbiam owoce morza... Ichida chyba też, bo zawsze je ze mną je. Po przyżądzeniu i upieczeniu mięsa zostało mi tylko jedno. Wystroić się...<3 Tak więc poszłam się umyć nad wodospad co nie trwało długo, przy okazji zerwałam dużo mięty i zaczęłam rzuć dla świeżego oddechu. Potem poszłam w takie miejsce na łące, gdzie było pełno kwiatów. Zerwałam bukiet po czym zmoczyłam i sprawiłam, że ogień woda wyparowała tworząc słodkie perfumy. Skoro już mam świeży oddech, ładnie pachnę pozostało mi tylko uczesać się. W jaskini wzięłam do łapy ludzką szczotkę i zaczęłam czesać sobie całe futerko. Gdy łapy, tors, brzuch i reszta ciała była ułożona pozostała mi fryzura. Postanowiłam pójść na żywioł... Kośćmi, które służyły mi za grzebień zaczęłam sobie tapirować włosy. Efekt był bombowy według mnie ^.^ Gdy skończyłam do mojej jaskini wszedł Ichida.
- Jak wyglądam? - zapytałam zakręcając się w kółko.
<Ichida, dokończ>
Ps.
Napisz, że zabrałam Cię na piknik...<3
Napisz, że zabrałam Cię na piknik...<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz