-Uu... Widzisz, Kevin i ja zostaliśmy wygnani z rodzinnej watahy, ale Amber nie. Sądziłem, że Amber zostanie tam... I została, do czasu kiedy Kevin poszedł na te tereny... Zobaczyła go i śledziła aż do terenów WSK.
-Aha... -powiedziała zamyślając się. po chwili wstałem i przeciągnąłem się. Spojrzałem na Chloe. Patrzyła na mnie z uśmieszkiem. -Co?-spytałem nie kryjąc zdziwienia. -Masz coś... Na plecach-powiedziała śmiejąc się. Spojrzałem na moje plecy. Był na nich jakiś... Liść?? Spróbowałem go z siebie zrzucić. Trzymał się nadal, więc położyłem się na plecach i zacząłem tarzać po ziemi. Chloe ciągle się śmiała patrząc na to-Czekaj... Podeszła do mnie i próbowała go oderwać ale on nadal się trzymał. -No... Głupi... Liść!-mówiłem z przerwami, bo był mocno przyklejony. -Przez błoto?-spytała z uśmieszkiem. -Skąd mam wiedzieć? W niczym się nie tarzałem. -Nie? A ta sterta liści przy wyjściu z wodospadu? -A... no może-powiedziałem lekko się rumieniąc. << Chloe?>> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz