Były walentynki.Czyli dokładnie 14 lutego.
Szłam sobie jak już mówiłam,aż wpadłam na Atosa. -Lana,bo ja muszę ci coś powiedzieć...-Powiedział jednym tchem. -Co takiego?-Zapytałam. -No...Em...Tak sobie myślałem...Że...No...-Zaczął Atos,ale jakoś nie mógł dokończyć.Przyglądałam mu się,ale troszkę nienormalnie... W końcu nie mogąc wytrzymać powiedziałam: -Atos...Czy ty... -No czy pójdziesz ze mną na Walentynki?-Powiedział szybko. -Jasne,że tak!-Wykrzyknęłam z radości.Teraz to ja nie mogłam się pozbierać.No tylko że ze szczęścia. -Świetnie...To widzimy się wieczorem? -Tak,tak pewnie!-odpowiedziałam bez namysłu. -To do zobaczenia-Powiedział idąc w swoją stronę,a ja poszłam w swoją.Ona na polanę,ja do jaskini. C.D.N |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz