- Więc ja cię uświadomię, Szczeniaczku, że jestem silniejszy i jestem basiorem. Poza tym nie jestem wkurzający. Jestem tylko pewny siebie. A no i na Twoim miejscu nie wypowiadał się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia. Mam znak Schinigami, a to oznacza, że Bloodspill nie jest do końca moim ojcem. - wzruszyłem ramionami - A teraz idę potrenować.
Chciałem już odejść, kiedy coś mi się przypomniało.
- Aha, jeszcze jedno. Oplułaś się trochę. O tutaj - wskazałem na jej futro pod brodą.
Uwielbiałem być takie. Kąśliwy, arogancki i pewny siebie. Od czasu do czasu rzucić jakiś żart na temat kogoś innego. Spojrzałem jeszcze z triumfem i złowieszczym uśmiechem na pysku, a potem odbiegłem z maksymalną prędkością. Po kilku sekundach byłem już w swojej jaskini.
Poszedłem, więc w ich kierunku. Wszedłem najpierw do Świątyni Elektryczności i zacząłem medytować. Z mojego futra tryskały iskry czystego ładunku elektrycznego. Moje znamię, oczy i ogon zaczęły świecić na intensywny złoty kolor. Po kilkudziesięciu minutach przebiegł przeze mnie prąd. Modlitwa wysłuchana. Moc zregenerowana. Wyszedłem i pognałem przez las...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz