Dziś walentynki.Święto,którego nie obchodzę.A obchodzą je wszyscy których znam.Obchodziły je moje siostry,rodzice,cała rodzina no i jeszcze moi wszyscy znajomi.Mnie jakby to święto nie dotyczyło.Ja nie byłem zakochany.W ciągu całego mojego życia.Po prostu....Nigdy.
Siedziałem cicho w jaskini.Nie chciałem przeszkadzać zakochanym parom.Siostra gdzieś znikła,więc nie miałem co robić.Dla pewności poszedłem to sprawdzić.Lana mieszkała w jaskini obok,więc po chwili wróciłem.Po mojej jaskini chodziła zakłopotana wadera. -Hej.Czego tu szukasz?Nie masz partnera do świętowania?-zapytałem. Przestraszona obróciła się.Nie mówiła nic przez chwilę. -Nnnie mam.-Powiedziała. -Co tu robisz?-Dążyłem. -Myślałam że to moja jaskinia. Aha.Stara wymówka.Patrzyłem na nią jakbym dał się nabrać.PO chwili trochę ochłonąłem. -Lion.Mów mi Leo-Podałem jej łapę. -Ja nazywam się Angel.-Odpowiedziała. < Angel dokończ> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz