~....noc...~
Rano, obudził mnie pyszny cieplutki zapach... Zaczerpnęłam powietrza i od razu poznałam co to. Homar w cytrynie! Mniam...<3 Powoli otwarłam oczy i ujrzałam twarz mojego ukochanego.
- Dzień dobry słońce. - szepnął całując mnie w czoło. Szczerze czułam się jakbym była z nim od ponad kilku lat.
- Dzień dobry kotku. - odparłam również go całując tyle, że w usta.
- To dla Ciebie. - powiedział podając mi homara, kubek z sokiem z jabłek i miętą (mmm...^^) i flakonikiem irysów.
- Ojejku! Dziękuję! Ale ja... Nic dla Ciebie nie mam.
- Nic nie musisz mi dawać. - uśmiechnął się pocieszająca.
- Jesteś kochany... Zjedz ze mną. - po chwili zaczęliśmy już jeść. Homar był wyborny... Palce lizać ^^ Sok też był wyjątkowy, a irysy... One pachniały przepięknie. Po skończonym posiłku niestety musieliśmy wrócić do naszych codziennych zajęć; Ja na trening walk dla wader, a Ichida na trening walk dla basiorów. Według mnie to bez sensu, że trenujemy osobno -,- Po skończonej "robocie" wróciłam do siebie. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to musiałam się tłumaczyć, gdzie byłam wczoraj w nocy i co robiłam. Powtarzałam jej ciągle "...byłam u Ichidy... do niczego nie doszło...", ale do niej to nie docierało. W końcu przyszedł mój wybawca:
- Ichida! - krzyknęłam i z rozbiegu skoczyłam na niego, co w rezultacie skończyło się tym, że wylądowaliśmy na ziemi. Pocałowałam go i pomogłam mu wstać. - Powiedz jej, że wczoraj wieczorem do niczego nie doszło! - mój chłopak był wyraźnie zaskoczony moją prośbą xD
<Ichida, dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz