wtorek, 26 marca 2013

Od Josha

Wyszedłem z krzaków zmęczony. Ale tak na serio... Kto nie byłby zmęczony po nieustannym biegu?? Tylko duchy. Spojrzałem w niebo. Ciemna, zimna noc. Nagle zauważyłem że podchodzi do mnie jakaś wadera.
-hej, kim jesteś?-spytała.
-Jestem Josh, a ty?
-Tricha. Ale... Ty chyba nie należysz do WSK, racja??-spytała patrząc na mnie spod brwi.
-Co to ta WSK??
-Oh, chodź za mną... Dowiesz się.
Poszedłem za Trichą. Czyżby tu była jakaś wataha?? Możliwe, nawet bardzo możliwe... Za drzewem zobaczyłem kolejną waderę. Podeszliśmy do niej.
-Hej, Nirvana.
-O, hej Tricha... A ty to??-spytała patrząc na mnie.
-Jestem Josh i...
-Chciał spytać czy może dołączyć...-przerwała mi Tricha.
-Oczywiście!-oznajmiła Nirvana.-Ale mam teraz kilka spraw na głowie, możesz go oprowadzić?
-Oczywiście. Chodź!
Poszedłem a raczej pobiegłem za nią. Niby oprowadzała mnie po terenach, ale ja nie zwracałem na nie uwagi. Nie wiem czemu... Ale nie mogłem oderwać od niej wzroku!! Kiedy skręciliśmy w stronę wodospadu, zauważyłem kilka znajomych mi wilków. Wydawało mi się że je znam... Podszedłem do nich.
-Hej, Jestem Josh, a wy?-przywitałem się.
-Jestem Kevin, a to Fred i Amber.
Chwilka, chwilunia,... Kevin... Fred... i Amber... Skąd ja znam te... Nagle coś mi zaświtało.
-Zaraz... Miałem w rodzinie wilki z takimi samymi imionami!-powiedziałem.
Okazało się że to moi kuzyni i kuzynka. Wróciłem do Trichy.
-Idziemy dalej?-spytałem.
-Tak...-odpowiedziała.
<<Tricha, dokończyłabyś?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz