piątek, 1 marca 2013

Od Kalandora - Pierwszy dzień nauki cz.2

~Po lekcji~

-Idziemy do cioci?-zapytała Ophelli'a
-Pewnie!-odpowiedziałem.
Szliśmy tylko we dwójkę,bo Viv i Calvin gdzieś pobiegli.Podeszliśmy do Angel i powiedziałem:
-Dzień dobry...
-Cześć.Coś się stało?
-Nie,nie...Chcieliśmy tylko przywitać się z naszą ciocią.
-A więc to wy!Mam na imię Angel.
-Ja jestem Kalandor,a to jest Ophellie.Mamy jeszcze siostrę Vivannie i Calvin'a.
-Opowiecie mi coś o sobie?
-Tak,możemy.

~Po 20 minutach~

Powiedzieliśmy już wszystko,co mieliśmy do powiedzenia.
-Czy dziś mamy jeszcze jakieś lekcje?-zapytała Oph
-Dziś już nie.Mozecie iść do domu lub tu zostać i pobawić się ze szczeniakami.
-To co robimy?-zapytała siostra.
-Może tu zostaniemy?
-No dobra.
Pożegnaliśmy się z ciocią i pobiegliśmy na poszukiwania rodzeństwa.

~Po 10 minutach poszukiwań~

Znaleźliśmy ich razem z innymi szczeniakami.Bawili się razem.
-Możemy też dołączyć do zabawy?
-Tak!Chodźcie!-krzyczała Viv
-W co się bawicie?
-W berka.-powiedziała jakaś wadera.-KALANDOR GONI!
-Nie lubię gonić!!!!
-Dawaj!
Zacząłem biec.Nie mogłem nikogo złapać.Wszyscy mi uciekali!W końcu się zdenerwowałem i przyśpieszyłem.Nagle coś poczułem w nogach.Jakaś siła mnie napełniła.Już nie czułem zmęczenia.Ruszyłem z kopyta i złapałem pierwszego lepszego młodego wilka.Potem oczywiście biegaliśmy.Tak do wieczora.Kiedy się ściemniało już prawie nikogo nie było.Poszliśmy wszyscy razem do domu.Calvin opowiadał rodzicom co się wydarzyło,a ja pogrążyłem się w marzeniach.Przez marzenia zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz