Po tym jak Omega dała mi instrukcje razem z Lucasem wyszła. Spojrzałem na dwie małe waderki. Na szczęście nie potrafią mówić, ani chodzić więc robota ułatwiona.
- Słuchajcie... Ja dobrze wiem, że mnie rozumiecie. Siedźcie tu i bądźcie cicho, a wszystko będzie git. Okey? - zwróciłem się do dzieci, a one zaniosły się głośnym płaczem. - Wystarczyło powiedzieć nie. - mruknąłem pod nosem. - Czego chcecie potwory? Fressia wskazała na brzuch, a Alyssa na pyszczek. - Ty chcesz jeść, a ty pić. Okey... Ale skąd ja teraz wytrzasnę mleko!? Nie jestem babą do... Kury. - wiem dość dziwne te kury, ale przy dzieciach nie powiem choler*a. Nagle do jaskini wszedł Arsus. - O... Lucasa nie ma. Przyjdę potem. - powiedział. - Czekaj, czekaj. Posiedź tu na chwilę z nimi. - Chyba oszalałeś. - zaśmiał się i chciał wyjść lecz ja zastąpiłem mu drogę. - Słuchaj. Twoja baba kazała mi z nimi siedzieć, a ja muszę teraz przynieść im coś do żarcia. Masz tu z nimi zostać póki nie wrócę. - nie czekając na odpowiedź wybiegłem wprost na tereny W.W.Ł. Tam na nieszczęście spotkałem młodych rodziców u których dzisiaj pracuję. Po cichu zakradłem się na polanę i tam [do wiadra (wziąłem je z "domu" ~po powrocie do jaskini~ W jaskini myślałem, że zleje się ze śmiechu. Samiec alfa leżał obok szczeniąt, które śliniły mu ogon - Możesz już iść. - powiedziałem podchodząc do młodych. - Kto jest głodny? No kto jest głodny? - chwila... co ja pie***le? Oby nikt tego nie słyszał O.O - Hehahu. - coś takiego wydały z siebie rozśmieszone dziewczynki. Podałem Fressi mięso, a Aly wlałem ciepłe mleko do lodowej miski którą zrobiłem. Oby dwie łapczywie zaczęły pić/jeść. Po posiłku i zabawie postanowiłem zrobić coś dla ich edukacji. Zacząłem uczyć je mówić. Posadziłem je na kocu i usiadłem na przeciw ich. Na początku zacząłem od alfabetu; A...Ą...B...C...Ć...itd. Gdy to w miarę opanowały zacząłem od słówek. - Mama. - powiedziałem. - M...m....aaa....am...aaaam. - wyjąkały. - Brawo! A teraz szybciej. Mama. - Maaaa....maaaa. - A jeszcze szybciej? - M... - w tej chwili Aly z niewiadomych powodów zaniosła się płaczem. Fressi spojrzała na nią ze zdziwieniem i również zaczęła płaczem. - Co jest? - zapytałem biorąc je na łapy. Przytuliłem lekko do siebie i zacząłem kołysać. Wadery się uspokoiły, a po chwili usnęły. Położyłem je na jakimś kocu. Usiadłem pod ścianą patrząc na wilki. W sumie... Fajnie dzisiaj spędziłem dzień. Po około 15 min. przyszli rodzice szczeniaków. - I jak było? - zapytał Lucas. - Ci...!!! One śpią. - szepnąłem. - Widzę, że dobrze się spisałeś. - odparła Omega. - No ba... Tak zaje... fajny basior jak ja z wszystkim sobie da radę. Gdy będziecie potrzebować opiekunki przyjdzie. A właśnie... Jakby co to uczyłem je mówić. - dodałem i dumny wyszedłem. < Omega ^____^ Jak się spisałem?> | |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz