poniedziałek, 25 marca 2013

Od Dereka - CD historii Lucasa

Po tym jak Omega dała mi instrukcje razem z Lucasem wyszła. Spojrzałem na dwie małe waderki. Na szczęście nie potrafią mówić, ani chodzić więc robota ułatwiona.
- Słuchajcie... Ja dobrze wiem, że mnie rozumiecie. Siedźcie tu i bądźcie cicho, a wszystko będzie git. Okey? - zwróciłem się do dzieci, a one zaniosły się głośnym płaczem. - Wystarczyło powiedzieć nie. - mruknąłem pod nosem. - Czego chcecie potwory?
Fressia wskazała na brzuch, a Alyssa na pyszczek.
- Ty chcesz jeść, a ty pić. Okey... Ale skąd ja teraz wytrzasnę mleko!? Nie jestem babą do... Kury. - wiem dość dziwne te kury, ale przy dzieciach nie powiem choler*a. Nagle do jaskini wszedł Arsus.
- O... Lucasa nie ma. Przyjdę potem. - powiedział.
- Czekaj, czekaj. Posiedź tu na chwilę z nimi.
- Chyba oszalałeś. - zaśmiał się i chciał wyjść lecz ja zastąpiłem mu drogę.
- Słuchaj. Twoja baba kazała mi z nimi siedzieć, a ja muszę teraz przynieść im coś do żarcia. Masz tu z nimi zostać póki nie wrócę. - nie czekając na odpowiedź wybiegłem wprost na tereny W.W.Ł.

Tam na nieszczęście spotkałem młodych rodziców u których dzisiaj pracuję. Po cichu zakradłem się na polanę i tam [do wiadra (wziąłem je z "domu"] zacząłem doić owcę. Jej mleko jest podobne do wilczego. Potem ją zabiłem i miałem 2 w 1 ^_________________^

~po powrocie do jaskini~

W jaskini myślałem, że zleje się ze śmiechu. Samiec alfa leżał obok szczeniąt, które śliniły mu ogon Ars podpiekł wypatroszoną owcę I lekko podgrzał mleko.
- Możesz już iść. - powiedziałem podchodząc do młodych. - Kto jest głodny? No kto jest głodny? - chwila... co ja pie***le? Oby nikt tego nie słyszał O.O
- Hehahu. - coś takiego wydały z siebie rozśmieszone dziewczynki. Podałem Fressi mięso, a Aly wlałem ciepłe mleko do lodowej miski którą zrobiłem. Oby dwie łapczywie zaczęły pić/jeść.
Po posiłku i zabawie postanowiłem zrobić coś dla ich edukacji. Zacząłem uczyć je mówić. Posadziłem je na kocu i usiadłem na przeciw ich. Na początku zacząłem od alfabetu; A...Ą...B...C...Ć...itd. Gdy to w miarę opanowały zacząłem od słówek.
- Mama. - powiedziałem.
- M...m....aaa....am...aaaam. - wyjąkały.
- Brawo! A teraz szybciej. Mama.
- Maaaa....maaaa.
- A jeszcze szybciej?
- M... - w tej chwili Aly z niewiadomych powodów zaniosła się płaczem. Fressi spojrzała na nią ze zdziwieniem i również zaczęła płaczem.
- Co jest? - zapytałem biorąc je na łapy. Przytuliłem lekko do siebie i zacząłem kołysać. Wadery się uspokoiły, a po chwili usnęły. Położyłem je na jakimś kocu. Usiadłem pod ścianą patrząc na wilki. W sumie... Fajnie dzisiaj spędziłem dzień. Po około 15 min. przyszli rodzice szczeniaków.
- I jak było? - zapytał Lucas.
- Ci...!!! One śpią. - szepnąłem.
- Widzę, że dobrze się spisałeś. - odparła Omega.
- No ba... Tak zaje... fajny basior jak ja z wszystkim sobie da radę. Gdy będziecie potrzebować opiekunki przyjdzie. A właśnie... Jakby co to uczyłem je mówić. - dodałem i dumny wyszedłem.

< Omega ^____^ Jak się spisałem?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz