Bardzo się cieszyłam, jak Aslan powiedział, że może się ze mną zaprzyjaźnić. Po tym jak się zgodził poszliśmy po jego dzieciaki, były tak..jak by troszkę...śmieszne. Cały czas się ganiały i co chwilkę jakiś upadał, ale podnosił się i gonił dalej. Aslan powiedział mi, że ma czwórkę dzieci i nazywają się Ksander, Teemi, Evelyn i Orion. Jeszcze nie rozpoznawałam, które szczenie jak się nazywa, więc zbytnio z nimi nie rozmawiałam. Jednak, cały czas Teemi o coś nie pytała, chyba mnie polubiła, ale nie jestem pewna, bo... nie znam się na dzieciach.
- Jak się pani nazywa? - zapytała, bez wstydu Teemi.
- Jestem Kaliki - odpowiedziałam z uśmiechem - ale mów mi Keli.
- Ja nazywam się Teemi - powiedziała dumnie.
- Twoi rodzice,bardzo ładnie Cię nazwali - popatrzyłam na Aslana.
- Wiem - odpowiedziała i wtuliła się w swojego ojca.
- Idź się pobaw z rodzeństwem - powiedziałam i pokazałam na resztę dzieciaków bawiących się niedaleko szkoły.
Teemi była bardzo miła i pewna siebie, nie bała się mnie, choć nawet mnie nie znała. Odnosiłam wrażenie, że mnie lubi, ja tez ją polubiłam.
Myślałam trochę i tak po jakimś czasie zachciało mi się być opiekunką szczeniąt, są... są takie słodkie i milutkie.
- Masz bardzo miłe i sympatyczne szczenięta - powiedziałam Aslanowi.
- Wiem - uśmiechną się - sam się dziwię, że są takie grzeczne.
- Po prostu mają miłych rodziców - uśmiechnęłam się - i mają z kogo brać przykład - popatrzyłam się na Aslana.
< Aslan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz