Całowaliśmy się ale w końcu przestaliśmy
-4? -zapytałem dla pewności
-Tak, cztery słodkie puszyste kuleczki.- powiedziała wtulając się w moje futro
-He he, jak my sobie poradzimy?
-Normalnie, jak każdy inny wilk, -powiedziała uśmiechając się
Odwzajemniłem uśmiech, nadal nie mogłem w to uwierzyć! Ja..ja.. będę ojcem! Będę miał szczeniaki! Przypomniała mi się noc, w której z Vitani oglądaliśmy spadającą gwiazdę a ja pomyślałem życzenie o rodzinie.....Dopiero teraz zrozumiałem że...że... Vitani jest spełnieniem moich marzeń... Sam nie wiedziałem co odpowiedzieć byłem zbytnio pochłonięty tym wszystkim żeby o czymkolwiek dyskutować, pocałowałem tylko Vitani w brzuch
-Robi się późno.. idź już spać kochanie-poleciłem jej
-Ale jeszcze nie jest tak późno...
-Ale trzeba dbać o twoje zdrowie żebyś się dobrze czuła i żeby szczeniaczki były zdrowe!
-Eh...no dobrze
-Ja zaraz do Ciebie przyjdę tylko zrobię coś na kolację...
< Vitani?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz