Przez cały dzisiejszy dzień nudziłam się, nie miałam zbyt dużo przyjaciół w nowej watasze. Chodziłam więc cały czas po lesie, raz niedaleko jeziorka, a niekiedy kąpałam się w naszym pięknym strumyku kolo wodospadu. Na drodze spotkałam malutką fretkę, była przerażona i zmarznięta. Wzięłam więc tą malutką istotkę do mojej jaskini. Była trochę dziwna, bo się mnie nie bała. Położyłam w najcieplejszym zakątku mojej jaskini i dałam jej małego kurczaczka, żeby coś zjadła, przed wyjściem na dwór położyłam jej listek na którym była woda i wyszłam.
Jak wcześniej chodziłam po lesie, poszłam nad wodospad, żeby się pobawić w wodzie, ale nad wodospadem zobaczyłam jakąś postać, zbliżyłam się troszkę i zobaczyłam, ze jest to basior, wyglądał tak: - Cześć - przywitałam się. - Hej - odpowiedział - jak się nazywasz?? - zapytał. - J..ja jestem Kaliki - uśmiechnęłam się - a ty? - Jestem Aslan - przywitał się - co tu robisz? - Chodzę sobie cały czas po lesie, bo nikogo tu nie znam - spuściłam łeb. - Na pewno z kimś się zaprzyjaźnisz, nie martw się - próbował mnie pocieszyć. - Nie jestem pewna, jestem tak ja by... - wstydziłam się powiedzieć - trochę nieśmiała - A...a.. ty byś się ze mną zaprzyjaźnił - odpowiedziałam po chwili ciszy. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię, może i chcialam sie tylko zaprzyjaźnić, ale ja jestem trochę wstydliwa i bałam się odpowiedzi. Cały czas dręczyło mnie, że Aslan mnie wyśmieje, ale po chwili czekania... < Aslan?> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz