Byliśmy strasznie szczęśliwi, że będziemy mieli szczeniaki. Wtulałam się w Oatha. Zszokowało go, że szczeniąt będzie czwórka. Ja też nie mogłam w to uwierzyć. Było już późno wiec postanowiliśmy, że już pójdziemy do siebie. Oath wyszedł po trawę, liście i gałęzie na kojec dla maluchów. Nazbierał dość dużo potrzebnych przyborów, bo szczeniąt będzie przecież czwórka. Pomogłam Oath'owi zrobić kojec. Po czym zabraliśmy się za robienie "zabawek". Były to poszczepione ze sobą liście i patyki. Zrobiliśmy cztery zabawki, każda wyglądała inaczej, by się nie pomylił. Byliśmy strasznie zmęczeni. Oath zrobił pyszną kolacje i poszliśmy spać..
~ranek~
Rano Oath zrobił nam śniadanie, bo mówił, że mam się nie przemęczać. Na śniadanie zrobił zające w sosie, który zrobił sam. Po zjedzeniu zaczął boleć mnie brzuch. Myślałam, że to przejdzie, ale nie, ból się nasilał. Na szczęście szybko się zorientowałam co się dzieje.
-Oath! To chyba już - krzyczałam
< Oath?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz